Partyzantka, to nie był raj

Dwa razy przedzierał się na Zachód po zajęciu Polski przez wojska Armii Czerwonej. Gdy wpadł w ręce Urzędu Bezpieczeństwa próbowano go zmiękczyć, by wydał kolegów, ale bez rezultatu. Był w GL, AK, w Brygadzie Świętokrzyskiej mjr Antoniego Szackiego "Bohuna" w Bawarii, u Andersa we Włoszech, w Anglii, ale najdłużej w oddziale AK Mieczysława Tarchalskiego „Marcina” w batalionie „Las” 74. pp Armii Krajowej działającym w rejonie Włoszowa w Górach Świętokrzyskich.

Pseudonim „Szatan” doskonale odzwierciedlał charakter Waldemara Gałuszki, dla którego okres dorastania i dojrzewania przypadł na lata walki z niemieckim okupantem.

Życie partyzanta w czasie drugiej wojny światowej – mówi - nie miało wiele wspólnego z tym, które znamy dziś z książek i filmów. Sfabularyzowane przygody w stylu kanoniera Dolasa zawsze skrzętnie pomijały te fragmenty, które kładły cień na wyidealizowany obraz partyzantki. Żadna władza nie chciała uczyć historii, która dotyczyła dramatów ludzkich. Te właśnie chwile, zazwyczaj pomijane w literaturze, wybraliśmy z życiorysu „Szatana”.