Gron
Nagle „As” dał znak. „Grom” i „Zbyszek”, wyjątkowo barczyści na tle innych, tylko na to czekali. Podbiegli do nie spodziewających się niczego „Orła” i „Modlina”, chwycili od tyłu i wykręcili ręce.
- Co jest? Czego chcecie do cholery – zaczął pienić się „Orzeł”. – Ja was kutasy oduczę żartów przed akcją – szarpnął się, ale „Grom”, który słynął z siły, nie puścił.
- Stul mordę gestapowski pachołu – niemal jednoczesnie warknął w odpowiedzi zdenerwowany sytuacją „Stańczyk” i nie wiele myśląc walnął „Orła”na odlew pięścią.
„Modlin” nic nie mówił. Chyba od razu zorientował się, co się stało. Stał spokojnie, a później bez oporu pozwolił prowadzić się w kierunku pobliskiego młodnika. „Orłowi” puściły nerwy. Wpadł w panikę. Szarpał się i charczy z przerażenia. Teraz i on zrozumiał, że wpadli. „Grom” walnął go w głowę, a gdy to nie pomogło, wepchnął mu lufę pistoletu do gardła.
Inne tematycznie powiązane strony:
|