Partyzantka, to nie był raj > Orzeł


Orzeł

Pamięta jedną z akcji, gdy „Orzeł” dowodził stanowiskiem ckm-u. Przed jego nosem przechodzili SS-mani. Nie padł żaden strzał. A od tego zależało bezpieczeństwo pozostałych, do których Niemcy podchodzili od niezabezpieczonej flanki. Później tłumaczył się, że zamek się zaciął. To było mocno naciągane, bo przed każdą akcją broń była starannie sprawdzana.

Najbardziej zaskoczonym był „Topór” z drugiego plutonu podporucznika „Skały”. Przyjaźnił się zarówno z „Orłem”, jak i „Modlinem”.

- „Orzeł” był oficerem rezerwy, a przed wojną miał w Poznaniu mały sklepik ze słodyczami i wodą sodową – opowiadał później „Szatanowi” nie mogąc uwierzyć, że Gestapo potrafiło przekabacić na swoją stronę polskiego oficera.

„Orła” i „Modlina” rzucono twarzą do ziemi. Stanął nad nimi „Stańczyk”. Wyciągnął pistolet, przystawił go do głowy „Orła” i pociągnął za spust. Nim „Modlin” zdążył odwrócić głowę i jemu kula przebiła czaszkę.


Inne tematycznie powiązane strony:

 

 

 
 
 
Partyzantka