Rozstrzelanie zdrajców
- Popatrzecie, co za skurwysyny, szkoda na gnojów kuli – denerwował się „Stańczyk”, były kryminalista, mrucząc do podchorążego „Gardy” i sierżanta „Asa” szefa żandarmerii. Oni już wiedzieli, co stanie się za chwilę. Kontrolowali sytuację, by nie zdarzyło się nic niespodziewanego.
Wcześniej „Stańczyk” prosił „Asa”, by mu pozwolono siekierą wykończyć zdrajców. Nie uzyskał zgody.
„Orzeł” i „Modlin” jeszcze nic nie wiedzieli. Jak zwykle szli obok siebie. Oddział maszerował w kierunku Tunelu, gdzie miano zlikwidować posterunek ochronny stacji kolejowej. Akcja, jak każda inna, a nawet łatwiejsza. Straż ochrony kolei nie była zbyt bojowa.
Inne tematycznie powiązane strony:
|