Szatan
„Szatan”, podobnie jak pozostali nie wiedzieli, jak zareagować. Dowódca rzucił tylko dwa słowa wyjaśnienia. Wyrok na ich kolegów wydał inspektorat AK w Częstochowie po długim śledztwie, które objęte było pełną tajemnicą. Wiedział o nim tylko dowódca oddziału „Marcin”. „Orzeł”, jak się okazało, był konfidentem Gestapo. „Modlin” zawsze trzymał się jego boku, pewnie też był w coś zamieszany.
Byli zdziwieni i zaskoczeni. Chodzili nie raz pod porucznikiem „Orłem” na akcje i nie zauważyli, by coś było nie tak.
- „Orzeł” miał swoich faworytów w oddziale, ale dla większości kolegów był jak wściekły pies – wspomina „Szatan”. – Za byle co mieszał człowieka z błotem. Jak trafialiśmy na wiejski wesele to je rozpędzał krzycząc: „Rozejść się chamy! Gdy ojczyzna w niewoli tylko zdrajcy się weselą”. Dopiero później, gdy przypominaliśmy sobie oderwane od siebie fakty i ten stał się dla nas jasny – „Orzeł” próbował nas skonfliktować z chłopami, od których zawsze otrzymywaliśmy pomoc.
Inne tematycznie powiązane strony:
|